T.Gębarowski: USA w rękach Demokraty
W Ameryce już dawno po wyborach. Jedni się cieszą, inni smucą. Opada kurz po pompatycznych kampaniach wyborczych. Wygrał kandydat demokratów – Barack Obama. Po raz pierwszy w historii kraju z ponad dwustuletnią historią Afroamerykanin będzie stał u steru rządu jednego z największych mocarstw świata. Myślę, że spełniło się najskrytsze z marzeń takich „bojowników� o prawa obywatelskie jak Martin Luther King oraz Malcolm X. Po tej decyzji amerykańskich wyborców jedno jest pewne – Stany Zjednoczone Ameryki Północnej czekają wielkie zmiany.
Ogromna odwaga, jaką wykazało kierownictwo partii Demokratycznej wskazując jako kandydata na prezydenta osobę Baracka Obamy pokazała, jak bardzo USA tych zmian potrzebowała. Oczekiwania są ogromne. Można mierzyć je miarą tych z lat 29 – 30 ubiegłego wieku. Wybór Afroamerykanina jest precedensem. Dobitnie świadczy to o ogromnym postępie tolerancji wśród narodu amerykańskiego.
Dzisiaj cały świat zastanawia się, jaka będzie polityka nowego rządu USA. Zaprzysiężenie 44-ego prezydenta Stanów Zjednoczonych odbędzie się, można powiedzieć – lada moment, bo 20 Stycznia 2008 r.
Z ogromnym prawdopodobieństwem możemy dziś stwierdzić, iż przy szalejącym kryzysie ekonomicznym, obejmującym swym zasięgiem właściwie cały glob, nowa administracja USA skoncentruję się w swej polityce przede wszystkim na planowaniu i wprowadzaniu w życie rozwiązań antykryzysowych w sensie ekonomicznym i społecznym. Zapewne znajdzie to swoje odbicie w planowanym budżecie. Myślę, że nowy prezydent sięgnie po wiele stricte socjaldemokratycznych rozwiązań, tak często głoszonych podczas kampanii wyborczej. Te warstwy społeczeństwa, które do tej pory były najmniej uprzywilejowane, otrzymają wiele korzystnych dla siebie rozwiązań. Chodzi dokładnie o takie sfery jak: podatki, służbę zdrowia, prawdopodobnie również edukacje na wszystkich szczeblach. Szalejący kryzys ekonomiczny na świecie w największym stopniu dotknął właśnie amerykańskie rodziny. Amerykanie, dotychczas tak dumni ze swojego statusu, powoli zaczynają rozumieć, że kryzys może dotyczyć także ich. Obama wyjaśniał im to wiele razy. Ogromna większość amerykańskiego społeczeństwa żyje na kredyt. Nowy prezydent zapewne postara się zmusić je do rozpoczęcia procesu oszczędzania oraz lepszego układania wewnątrzrodzinnej polityki ekonomicznej. Koniec z polityką życia ponad stan. Zdecydowanie najbardziej kluczową sprawą prezydentury Obamy będzie zwalczenie szalejącego kryzysu, ale podobny problem ma prawie każdy przywódca w istniejącym świecie. Tyle, skrótowo ujmując sytuację wewnętrzną USA.
Najciekawsza jest moim zdaniem polityka zewnętrzna, międzynarodowa. Nowy prezydent z cała pewnością odejdzie od strategii swojego poprzednika, chyba najgorzej ocenianego prezydenta w historii USA – Georga W. Busha, którego polityka zagraniczna cechowała się indywidualnym działaniem, bez tak miarodajnych konsultacji z sojusznikami oraz organizacjami międzynarodowymi. Wierzę, iż Barack Obama swoje taktyczne posunięcia będzie konsultował z szerszym gronem międzynarodowych przywódców. I nie tylko. Oby przyjęte zasady prawa międzynarodowego wzięły górę nad indywidualnymi aspiracjami wielkiego kraju. Wydaje się, że prezydent Obama wszelkie spory będzie rozwiązywał w sposób merytoryczny, etyczny oraz za pomocą dialogu, a nie jak często do tej pory robił to ustępujący po drugiej kadencji prezydent Bush – w sposób militarnego zastraszania. Prezydent elekt jest człowiekiem kompromisu, dialogu oraz wielkiej kultury osobistej. Jest gotów rozmawiać z każdym. Bez uprzedzeń, byle dla wspólnego dobra. Nie zdziwi mnie, jeśli zaprosi do siebie przywódców kubańskich czy złoży wizytę w jakimś kraju, który za prezydentury Busha uchodził za jednego z największych wrogów. Obama już zapowiedział, że jednostki militarne USA stacjonujące w Iraku zostaną wycofane w ciągu szesnastu miesięcy od jego zaprzysiężenia na urząd prezydenta. Istnieje prawdopodobieństwo, że prezydent skieruje większą ilość jednostek wojskowych do Afganistanu. Według niego to właśnie położony w środkowej i południowo-zachodniej Azji, wysokogórski kraj jest głównym źródłem terroryzmu światowego. Warto zwrócić baczną uwagę na fakt, iż Demokraci są nieufnie nastawienie do projektu budowy tarczy antyrakietowej. Uważają, że technologia tego systemu jest, co najmniej niesprawdzona i niepewna. Dopóki ta technologia nie ulegnie znacznej poprawie wydaje się, iż budowa tarczy zostanie wstrzymana. Ponadto są pewni, iż sprawa tarczy zdecydowanie pogarsza stosunki USA z Rosją, a jej budowa mogłaby doprowadzić do nowego wyścigu zbrojeń, jaki pamiętamy z czasów XX-wiecznej „zimnej wojny�. Prawdopodobnie nowa administracja, która 20 stycznia wprowadzi się do Białego Domu największe środki przeznaczy nie na zbrojenia, ale na cele gospodarcze i społeczne, co jest niewątpliwie bardzo wskazane.
Głównym, tak często powtarzanym hasłem kampanii wyborczej Baracka Obamy było słowo „change – zmiana�. Dlatego też po nowej administracji spodziewać się możemy sporej liczby zmian, zarówno w prowadzeniu polityki, jak i pośród szerokiej amerykańskiej administracji urzędniczej wysokiego szczebla.
Podsumowując tę krótką rozprawę na temat przyszłej polityki nowego prezydenta USA z całą stanowczością stwierdzam, iż bardzo się cieszę, że to właśnie Demokrata – Barrack Obama został nowym szefem rządu USA. Tak jak Amerykanie, tak jak i cały świat wierzę, że upora się z „zżerającym� USA kryzysem, co będzie miało również spore przełożenie na cały glob, a jego rządy będą rządami pokoju międzynarodowego oraz wzajemnej, otwartej i przyjaznej współpracy.
Tomasz Gębarowski
*Autor jest Przewodniczącym Rady Powiatowej Federacji Młodych Socjaldemokratów w Tarnowie
|