F.Bianche: Bruksela, Europa, Åšwiat
W dniach 18-19 marzec miałem przyjemność gościć na konferencji organizowanej przez PES (Party of European Socialists), czyli przez drugą aktualnie największą siłę polityczną Parlamentu Europejskiego. Moja obecność tam była naturalnie konsekwencją mojej przynależności do FMS. Dlatego też, wraz z kolegą, a zarazem przewodniczącym RP FMS Tarnów pojechaliśmy na w/w konferencję, której hasłem przewodnim był „Peace in the World� (pokój na świecie). Była to ostatnia z serii kilku konferencji, którą organizowała w ostatnim czasie PES, każda naturalnie traktowała o innej tematyce.
Te kilka słów relacji ma służyć głównie zachęcie do partycypowania w tego typu wydarzeniach jako niezwykle edukujących i wartościowych. Impulsem do ich organizowania są między innymi wybory do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się w Państwach Członkowskich w dniach 4-7 czerwca 2009 roku, o których pokrótce poniżej.
Co jest niezwykle istotne? Fakt, że możliwość uczestniczenia w takich wydarzeniach pokazuje nam, jak bardzo istotną rolę w kreowaniu ładu w Europie i między innymi w Polsce odgrywa dość odległy Parlament w Brukseli i Strasbourg. Frekwencja wyborcza w Polsce nie zachwyca, co jest stosunkowo wytłumaczalne notorycznymi rozczarowaniami od początku obchodzącej w tym roku 20 – lecie transformacji. Niemniej jednak, bierna postawa odbiera nam prawo do oceny, może jest to nieco stwierdzenie ad hoc, ale warto pamiętać, że brak głosu, to niewyrażanie zdania, to z kolei akceptacja dla status quo, to z kolei brak uprawnień do jakichkolwiek narzekań. Nawet jeśli jednostkowo słusznie uważamy, ze nasz głos nie zmieni niczego albo przynajmniej niewiele (takie uczucie jest naturalne dla jednostki), to sprawa wygląda nieco inaczej, kiedy uzmysłowimy sobie, że takimi schematami myślowymi posługują się inni…a ile ich jest?? Kolokwialnie pewnie tyle, ile wynosi absencja wyborcza, ponieważ uwzględnia ona wyłącznie obywateli zdolnych do czynności prawnych. A w liczbach? Wygląda dość porażająco, bo raptem 40,57% uprawnionych do głosowania oddało swój głos w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2007 roku. Gorzej jeszcze było w wyborach do poprzedniej kadencji Parlamentu Europejskiego, jako że około 20% uprawnionych do głosowania w Polsce oddało swój głos. Było to niewiele ponad miesiąc po naszej akcesji, więc może nas to niejako usprawiedliwiać, ale po frekwencji w wyborach do polskiego parlamentu widzimy ze problem leży gdzie indziej. Dla porównania dodam, ze frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 roku w Belgii przekroczyła 90%. Dlaczego o tym piszę? Bo czy jesteśmy uprawnieni, aby narzekać? Czy posłowie są rzeczywiście przedstawicielami preferencji i jakości społeczeństwa? Czy reprezentacja w sejmie ma jakiekolwiek znamiona statystycznej próby reprezentatywnej światopoglądu Polskiego społeczeństwa? Wątpię, ba, takie stwierdzenie jest wręcz niepoprawne metodologicznie. Dlatego tak ważne jest partycypowanie w wyborach. Nie jestem zapalonym aktywistą, ale staram się być zapalonym obywatelem i do tego zachęcam innych. Do udziału w wyborach i oddawania głosów, także na socjalistów, może być socjaldemokratów jeżeli dla kogoś słowo socjalizm ma pejoratywne konotacje. Dlaczego na nich? To temat na zupełnie inną dyskusję, ale wierzę osobiście, że mają koncepcję na naprawę patologicznych i dysfunkcyjnych sfer świata. Banalnym było by podpieranie się tym, co dzieje się dookoła. Nie chcę również trywializować i używać populistycznej retoryki. Niemniej jednak nie sposób nie zauważyć, że to właśnie konserwatywne rządy prezydenta USA George W. Bush doprowadziły USA, a za tym całą światową gospodarkę na skraj katastrofy. Mam masę argumentów na poparcie tej tezy, ale nie to jest przedmiotem tej wypowiedzi. Nie lekceważę cyklów koniunkturalnych, praw popytu, podaży i innych ważnych czynników ekonomicznych, mówię jednak o nieodpowiedzialnej polityce fiskalnej i monetarnej, o przymykaniu oczu na tworzenie co rusz bardziej fikcyjnych instrumentów finansowych, o dbaniu o ludzi bogatych i lekceważeniu biednych, o napędzaniu gospodarki wojną. Nie sposób również nie wiedzieć, że socjaldemokraci nie zgadzają się na odgórną dyskryminację, że rządy socjaldemokratyczne na świecie prowadzą kraje do lepszej kondycji. Mówię głównie o założeniach, bo niestety nie mam wpływu na wykonanie, niemniej możemy przeanalizować wiele przypadków ze świata, które będą potwierdzać tą tezę. Potwierdzą też, że w sferze światopoglądowej i gospodarczej lewicowość to egalitaryzm. Nie jestem przesadnym zwolennikiem angażowania się Państwa w gospodarkę, ale widzimy, że „niewidzialna ręka rynku� nie wszystko wyreguluje, ale na pewno zrobiła nam dookoła dość widoczny bałagan, na którym jak zawsze cierpią najbiedniejsi, korzystają bogaci. Dlatego też wiem, że wartości które są mi bliskie i które są najbardziej obiektywne i sprawiedliwe społecznie, ideowo propaguje lewica. Stąd też uważam, że warto iść do głosownia, głosować w ogóle to spełniać swój obywatelski obowiązek wobec państwa oraz wielki zaszczyt i powód do radości, którego nie mieli często nasi przodkowie, a z poświęceniem o ten przywilej walczyli. Nie marnujmy zatem ich tytanicznych wysiłków.
Ale dość o wyborach. Chciałbym dopowiedzieć co było najbardziej urzekające i co było najbardziej godne polecenia na konferencji. Wszystko! Inteligentni i sympatyczni ludzie z całej Europy, ważne postaci ze świata polityki, profesjonalna organizacja, przepiękna Bruksela, merytoryczne dyskusje, ambitny program, miła atmosfera, słowem wszystko co może być potrzebne do zdefiniowania zadowolenia.
Głównym celem konferencji było nakreślenie współczesnych konfliktów, co robiło podwójne wrażenie dzięki obecności ludzi, którzy byli naocznymi świadkami wydarzeń z Kosowa czy Bliskiego Wschodu. Żywa dyskusja świadczyła o zaangażowaniu w sprawy pokoju. Obecność ludzi z różnych regionów, także tych dotkniętych konfliktami sprawiła, że obraz był tym bardziej klarowny. Zastanawialiśmy się również nad rolą UE jako wiodącego gracza na międzynarodowej scenie politycznej. Mieliśmy okazję przedyskutować te kwestie z kolegami z całej Europy, skonfrontować swoje poglądy, spostrzeżenia, problemy. Niestety, mieliśmy stosunkowo mało czasu, zważywszy na fakt, że w konferencji uczestniczyło ponad 100 osób. Na pewno nie udało się zrobić wszystkiego, ale na pewno udało się zrobić dużo. Mnie osobiście wyjazd dał bardzo dużo. Nie ukrywam, że jak na większości obecnych ogromne wrażenie zrobił na mnie premier socjalistycznego rządu Bułgarii Sergey Stanishev. Poruszył on kwestie pokoju na Bałkanach, jako kwestii bardzo ważną dla samych Bułgarów, opowiadał o stosunkach Bułgarii z Rosją.
Konferencja była bardzo istotna, ponieważ uzmysłowiła mi dobitniej, jaką rolę ma to, kogo wysyłamy do parlamentu, jak istotna jest nasza reprezentacja w parlamencie. Jeszcze dogłębniej zrozumiałem, że nie jest to przechowalnia dla ludzi zmęczonych naszą krajową sceną polityczną, a przynajmniej być tym nie powinna. Zrozumiałem dobitniej, że powinniśmy wysyłać tam najwyższej klasy specjalistów, którzy zwłaszcza w obliczu żenujących spektakli na naszej scenie politycznej mieli by szansę uzmysławiać Europie, że Polacy to naród wielki i z tradycjami, a nie mały i zakompleksiony.
Na koniec dodam, że uważam za niestosowne jakiekolwiek próby polaryzowania stanowisk. Takie zachowanie zabiera nam możliwość krytycznej analizy, gloryfikuje wyłącznie jedną stronę, zabiera możność racjonalnego myślenia, jakkolwiek sporne by to nie było. Niemniej jednak miałem okazję przeczytać książkę napisaną przez Sergey Stanishev pt. „Because we are socialist�. Abstrahując od treści, która w moim odczuciu była bardzo ciekawa i pouczająca, rzucając jednocześnie inne spojrzenie na pewne sprawy, zwłaszcza dotyczące Bułgarów, zapamiętałem jedną ważną sentencję, którą każdy powinien sobie wziąć do serca bez względu na religię, rasę, wykształcenie, miejsce zamieszaknia czy orientację seksualną i zastanowić się nad odpowiedzią.. Jest to stwierdzenie z arykułu.1 Deklaracji Priorytetów Francuskiej Partii Socjalistycznej z dnia 14 czerwca 2008 roku. Mówi ono „To be a socialist means not to be satisfied with the condition of the world as it is…�.(Być socjalistą, znaczy nie być zadowolonym z takiej kondycji świata, w jakiej się znajduje). Czy Ty jesteś zadowolona lub zadowolony z otaczającego Cię świata…?
Filip Bianche
* Autor jest Koordynatorem ds. międzynarodowych Rady Powiatowej Federacji Młodych Socjaldemokratów w Tarnowie
|